piątek, 20 marca 2020

TAJEMNICE UKRYTE W PAMIĘCI. JULIAN (1887-1949) I HENRYK HAUSNER (1889-1950)

Kolejny syn Jana, Julian, wraz z żoną Anielą - pracującą wcześniej w fabryce zapałek na Zabłociu - handlował mięsem i wędlinami w sklepie przy ul. Kalwaryjskiej. Ślub wzięli w roku 1924 roku. Było to bezdzietne, ale bardzo udane małżeństwo. Wynajmowali miłe mieszkanie nr 11 przy ul. Zamojskiego 24. To Julian wybudował w 1942 roku rodzinny grobowiec "Janów Hausnerów" na nowym Cmentarzu Podgórskim, do którego przeniósł rodziców ze starego cmentarza. Po śmierci Juliana żona prowadziła na Kalwaryjskiej sklep spożywczy.

Z Julianem związana jest jedna z rodzinnych legend. Kiedy zacząłem się interesować dziejami Hausnerów w latach 80.tych ojciec zawsze powtarzał , że kopalnią wiedzy jest "ciotka Maryśka", Maria Warmus, mieszkająca przez długie lata z Heleną Grzywaczową. Obiecywałem sobie, że z nią porozmawiam. Nie zdążyłem. I to jej osoby dotyczy legenda. Matka Juliana, Anna z Warmusów, miała siostrę niewiele starszą od niego. Często przyjeżdżała ze starego Krakowa na Zabłocie. Często zostawała na noc. Julian najmłodszy z całej gromady synów w sposób niezauważalny dorastał. Kiedy miał dwadzieścia lat w siostrze matki dostrzegł piękną, młodą kobietę. Wędrowali wspólnie na Krzemionki, pod Kopiec Krakusa, pod tajemniczy kościółek św. Benedykta. Zrodziło się uczucie. Jego owocem była Maria Warmus, która przyszła na świat po śmierci Anny. W gniewie rozeszły się drogi Hausnerów i Warmusów, a Jan jako senior rodu poczuł się w obowiązku otoczyć małą Marysię opieką. Ona dorastając stała się nianią dla licznych potomków Hausnerów.
*
Zupełnie inny od reszty rodzeństwa był urodzony w 1889 roku, najmłodszy syn Jana, Henryk. Dbał bardzo o wygląd zewnętrzny, nosił biały szalik i laseczkę. Przechadzał się po ulicy Kalwaryjskiej gdzie pod numerem 39 mieszkała panna Stefania Glixelli. W 1920 roku wzięli ślub. Zamieszkali na krótko na Zabłociu, w domu nr 14 na dopiero co powstałej ulicy Przemysłowej. Ze względu na lepsze warunki bytowe przenieśli się do Poznania. Nie wiem jak im się tam życie układało. W aktach osobowych pracowników Zarządu Miejskiego w Poznaniu w roku 1931 występuje jako posłaniec Henryk Hausner.  Po narodzinach trojga dzieci małżeństwo rozeszło się, a Henryk tuż przed wybuchem wojny powrócił do Krakowa. Zamieszkał u siostry Heleny przy ul. Dąbrówki. W latach niemieckiej okupacji kontakty z resztą rodziny rozluźniły się. W styczniu 1945 roku Henryk został zraniony odłamkiem pocisku kiedy przechodził przez zamarzniętą Wisłę na Ludwinów. Do swojej śmierci w roku 1950 przebywał w różnych szpitalach. W tych ostatnich latach wspierali go bracia Stanisław i Józef.

piątek, 13 marca 2020

"GAZDA". STANISŁAW HAUSNER (1885-1950)

Już przed nowym podgórskim kościołem Hausnerowie gratulowali młodej parze - Antoninie Łaptaś i Stanisławowi Piotrowi Hausnerowi, dwanaście lat młodszemu od Jana Jakuba. Młodzi mieszkali przy ul. Kalwaryjskiej 62 (u Antoniny), gdzie urodzili się Staś, Helena i Stefek. Z trójką maluchów przeprowadzili się do domu z ogrodem pod numerem 268 na Zabłociu.



Zabłocie gęsto już wtedy zabudowane małymi fabrykami, magazynami wiele razy budziło strach mieszkańców. Stanisław i Antonina wyglądali z trwogą przez okna. Jan czekał z niepokojem na wieści od rodziny. 16 lipca 1921 r. płonął Zakład Braci Albertynów - stolarnia, heblarnia, koszykarnia i fabryka giętych mebli. 9 stycznia 1937 r. dymy snuły się nad magazynem krakowskiej huty szkła. Pół roku później ogień pochłonął część budynków fabryki mydła.

Stanisław ze starszym bratem Antonim trudnili się skupem i ubojem bydła, sprzedażą mięsa i wędlin oraz - w latach 1925-1930 - eksportem mięsa do Wiednia. Stanisław otrzymał dyplom mistrza rzeźnickiego wydany 15 kwietnia 1924 r. przez Zbiorowy Cech Rzemieślniczy w Krakowie na Podgórzu. Hodował mleczne krowy (ok. 15 sztuk), które wypasały się na wałach wiślanych. To stąd Stanisław nosił przydomek "Gazda". W czasie I wojny światowej został ranny pod Ołomuńcem, a następnie jako kucharz skierowany do jednostki na Kopcu Kościuszki.

Później Stanisław i Antonina zamieszkali przy ul. Salinarnej 10 (obecnej Lwowskiej). Tam żona prowadziła restaurację, zaś on warsztat i sklep mięsny. W wykazie domów krakowskiej księgi adresowej występują na działce 671.

Na zlecenie Generalnego Gubernatora dr. Hansa Franka wydział ogólny i administracji wewnętrznej opracował szczegółowy plan wysiedlenia Żydów z Krakowa. Rozkaz przesiedlenia ogłoszono 18 maja 1940 r. Getto zostało utworzone 21 marca 1941 r. Niewielu ludzi uświadamia sobie, że decyzje okupanta dotknęły - w innym, nie tak tragicznym, wymiarze - nieżydowskich mieszkańców Podgórza. Jeżeli ich mieszkania znajdowały się na terenie projektowanego getta musieli do dnia poprzedzającego otwarcie getta spakować dobytek i przenieść się na Kazimierz, zajmując mieszkania wyrzuconych przez Niemców Żydów. Setki furmanek przejechało przez most na Wiśle. Wrastali w nowe, obce dla siebie, otoczenie. Za Wisłę musieli się przenieść także, na ul. Bocheńską 6, Stanisław i Antonina Hausnerowie. Przy Placu Wolnica prowadzili restaurację i sklep.



Urodzony w 1910 roku syn Stanisława, Stefan, również był mistrzem rzeźnicko-wędliniarskim. W latach 1929-1935 pracował u ojca, początkowo jako czeladnik, później kierownik masarsko-rzeźniczy. Po ślubie z Anną Gazda w roku 1935 zamieszkał tam gdzie rodzice przy Lwowskiej 10. Dom ten był małym rodzinnym gniazdem: w 1929 r. zamieszkali w nim Karol i Teofila Kęsek, w r. 1932 Stanisław i Janina Grabiec - brat stryjeczny i brat rodzony z żonami. 

Jego aktywna dzialalność zawodowa w latach wojny pozwalała na wspieranie finansowe konspiracji. Był w latach 1939-1945 żołnierzem Armii Krajowej. Przewoził i prechowywał broń i materiały wybuchowe. Zasilał fundusz kasy samopomocy 27 plutonu "Zosia". Jego starsza siostra, z zawodu hafciarka, Helena Mayer ps. "Podgórzanka" w stopniu chorążego była łączniczką AK. Ujawnił się 27 kwietnia 1945 r.
 
W roku 1942 otworzył własny sklep przy ul. Starowiślnej 12 oraz warsztat przy ul. Augustiańskiej. Po wojnie złożył egzamin mistrzowski i w roku 1948 wszedł w skład zarządu Cechu Rzeźników i Wędliniarzy. W Zrzeszeniu Kupieckim Branży Wędliniarskiej był starszym cechu. Niestety komuniści w latach 1950-1951 zlikwidowali cech, a także warsztat Stefana. To zmusiło go w roku 1955 do zdobycia zawodu mechanika samochodowego.

      

piątek, 28 lutego 2020

Z WALDENBURGA DO BREMY. STEFAN HAUSNER (1907-1993)

Na fotografii wykonanej w pierwszych latach Wielkiej Wojny, przed 1916 rokiem, siedzi Józefa Hausner z Redyków otoczona liczną gromadą dzieci. To wnuczęta Jana, po zmarłym dwa lata wcześniej Karolu. Zawsze się zastanawiałem dlaczego w grobie Karolów Hausnerów na podgórskim cmentarzu nie pochowano Stefana urodzonego w 1907 roku.

W 2007 roku poprzez Annę Ordyczyńską nawiązałem kontakt z Hausnerem z okolic dalekiej Bremy w Niemczech. Trzy lata później przesłałem mu fotografię Jana Hausnera. Od niego z kolei otrzymałem rodzinny portret z babcią, ojcem i stryjami. Mieszkał w niewielkiej miejscowości Syke. To był Stefan, syn Stefana i wnuk Józefy. W mailowej korespondencji opisał krótko swoje losy. Wychował się w Niemczech i posługiwał wyłącznie językiem niemieckim. Z krakowskiej części życia swojego ojca pamiętał niewiele. 

 Stefan Hausner przy grobie K.Hausnerów na Cmentarzu Podgórskim w Krakowie

Wiedział, że ojciec i matka byli w Polsce odwiedzając mieszkającego przy ul. Zakopiańskiej Aleksandra Hausnera, syna Karola (brata ojca). W notatniku Stefana Hausnera sen. znajdował się też krakowski adres Teofili Guzik. Teofila była jego rówieśniczką, żoną brata Karola, po którego śmierci w roku 1946 wyszła ponownie za mąż.

We wspomnianym notatniku jest wbity okrągły stempel: Związek Polaków w Niemczech "Zgoda", Gromada Bremen. Stefan senior był działaczem "Zgody" czując swoje polskie korzenie.



W roku zakończenia II wojny światowej Stefan Hausner miał 38 lat. W Krakowie zdobył zawód złotnika, ale powojenny zamęt i nadzieja na nowe życie na ziemiach zachodnich popchnęły go do włóczęgi. Był sam. W marcu 1946 roku zmarła matka. Dojechał do ówczesnego Waldenburga, a dzisiejszego Wałbrzycha.

Mieszkało tam jeszcze wielu Niemców. Stefan poznał Gerdę. Miłość nie znała powojennych przeszkód. W 1947 roku urodził się syn, któremu nadali imię po ojcu - Stefan. W tym samym roku rodzina Gerdy została zmuszona do wyjazdu. Osiedlili się w Saksonii, w Wilkau-Hasslau, na terenie sowieckiej strefy okupacyjnej. Mały Steffi był z matką. 

Duży Stefan miał wiele kłopotów w staraniach o wyjazd za rodziną Gerdy. Pomogło mu niemiecko brzmiące nazwisko. Udało się i mogli wziąć ślub w roku 1948 w Wilkau. Tam przyszło na świat dwóch braci małego Stefana. 

Gerda miała kuzyna w Bremie, na terenie Niemiec Zachodnich. Do niego w 1954 roku pojechał Stefan. Zaczął pracować. Przygotował wszystko na przybycie żony i dzieci. Stało się to rok później. Po kilku latach wędrówki Gerda i Stefan znaleźli dom w Syke koło Bremy.    

 Współczesna rodzina Stefana Hausnera w Syke

piątek, 21 lutego 2020

W DRODZE Z RZEŹNI MIEJSKIEJ. KAROL (1875-1914) I KAROL STANISŁAW HAUSNEROWIE (1906-1946)

O młodszym bracie Jana Jakuba, Karolu Hausnerze, pisał krakowski "Czas":

Karol Hansner [Hausner] , czeladnik rzeźnicki, szedł z rzeźni miejskiej do domu przez linię akcyzową i niósł w kieszeni flaszkę spirytusu. Strażnik akcyzowy Piotr Górnisiewicz przytrzymał Hansnera jako przemytnika i wezwał go, aby się udał do urzędu rogatkowego podgórskiego celem ukarania za przemytnictwo. Wtedy miał Hansner rzucić się na strażnika i wyrwać mu gwizdek , gdy chciał wezwać na pomoc innych strażników, a nawet zagroził mu nożem. Ostatecznie przy pomocy nadbiegających strażników doprowadzono Hansnera do urzędu akcyzowego, gdzie zapłacił tytułem kary 2 k. 40 h., osobno zaś oskarżyła go prokuratoria państwa o zbrodnię gwałtu publicznego.

Zdarzenie to mogło mieć miejsce około roku 1895. Karol - jak wynika z tej notatki - przyuczał się jeszcze do zawodu rzeźnika. Mieszkał również w Podgórzu, Zabłocie nr 269. W "Księdze adresowej Krakowa i Podgórza" z roku 1905 występuje obok ojca jako dozorca rzeźni z adresem Zabłocie 8. W wydaniu księgi adresowej za rok 1914 rzeźnik Karol Hausner jest wymieniony w dwóch miejscach: Grzegórzki 59 i ul. Kilińskiego 7 w Podgórzu. 



Z szóstki jego dzieci dwoje zmarło w dzieciństwie. Sam Karol zmarł niespodziewanie w wieku 39 lat, w 1914 roku. Urodzony w roku 1903 syn Edward pracował później w rzeźni miejskiej, a potem był lakiernikiem. Żona Edwarda Anna Czepiec mogła pochodzić z Rząski z szeroko rozgałęzionej rodziny Czepców z Bronowic Małych. Drużbami na ich weselu byli Stefan Hausner i Anna Gazda. Trzeci z kolei syn Karola, Karol Stanisław, "tramwajarz", ożenił się z Teofilą Kęsek z Bonarki.

Jeszcze przed ślubem Karol i Teofila znikali na długie godziny w tajemniczym świecie łagiewnickich podmokłych łąk, stawów porośniętych szuwarami, błotnych ptaków. Wisła przez stulecia wędrowała tutaj, na Zabłociu, w Płaszowie pozostawiając zagłębienia starorzecza.



Rodzina zamieszkała przy ul. Zakopiańskiej 2 - w tamtym rejonie pozostały też dzieci i wnuki Karola Stanisława. W 1934 roku mieszkali przy ul. Łagiewnickiej 35. Poprzez Teofilę Kęsek rodzina Karolów Hausnerów utrzymywała bliższe kontakty z Emilem Hausnerem , synem Adolfa i Laury Kahl. Siostra Teofili, Janina Kęsek, była żoną Emila, natomiast sama Teofila matką chrzestną jego syna Krzysztofa (ur.1944). Śluby dwóch sióstr miały miejsce w roku 1929. Na cmentarzu podgórskim znajduje się grób "K.Hausnerów". Obok leżą pochowani Janina Kęsek i Katarzyna Sysło, rodzice Teofili i Janiny.       

piątek, 14 lutego 2020

DAMA Z PODGÓRZA. HELENA Z HAUSNERÓW GRZYWACZOWA (1891-1974)

Młodziutka panna Hausnerówna, Helena, od wielu miesięcy spotykała się z maszynistą kolei wiedeńskiej Stanisławem Grzywaczem. Wkrótce, zgodnie z obyczajem, wraz z rodzicami Staszka Jan Hausner wysłał do rodziny i przyjaciół zaproszenie:

Jan Hausner ma zaszczyt zaprosić na ślub swej córki Heleny z panem Stanisławem Grzywaczem.
Karol i Wiktorya Grzywaczowie mają zaszczyt zaprosić na ślub swego syna Stanisława z panną Heleną Hausner
który odbędzie się we środę dnia 12. stycznia 1910 r. o godz. 6-tej po południu w kościele parafialnym w Podgórzu, oraz na zabawę weselną do domu panny młodej ul. Zabłocie.

 Helena Hausner Grzywaczowa

Zimową porą Jan odprowadził córkę do ołtarza w kościele św. Józefa. Potem mieszkali razem. Wspólne rodzinne szczęście zburzył wypadek. Jana przygniótł jakiś ciężki mebel w jatkach. Nie mógł być zarządcą. Wraz z córką otrzymał przydział na małe mieszkanie w kamienicy przy ul. Wandy. Sąsiednie zajmowała kuzynka Henryka. Od czasu do czasu przyjeżdżała z wiejskimi wiktuałami, w tym z doskonałym miodem, "Niemra", kobieta z Fehlbachu. Brat Adam nie zapominał.

Poza księżmi zaglądali na ul. Wandy magistraccy  urzędnicy. Jan nadal odmawiał różaniec "po swojemu", a jeszcze przed śmiercią 19 lutego 1939 r. pytał proboszcza czy tak można. Pochowany został na starym, podgórskim cmentarzu.

 Helena z dziećmi Janem i Elżbietą

Helena była piękną kobietą, słynącą z wielkiej elegancji, a przy tym osobą życzliwą i uczynną. Bez niej nie odbywały się żadne uroczystości weselne i dobroczynne w Podgórzu. Z jej dzieci Jan Grzywacz (ur.1916) pozostał w Krakowie, natomiast Elżbieta (ur.1911), po mężu Kulińska, przeniosła się do Chrzanowa. 

sobota, 8 lutego 2020

DOZORCA PODGÓRSKICH JATEK. JAN HAUSNER (1849-1939)

Po dwudziestu latach mieszkania w Podgórzu Jan i Anna Hausnerowie stali się szanowanymi obywatelami. Anna zajmowała się domem, liczną gromadą dzieci i rodzących się wnuków. Jan prowadził kancelarię i zarządzał podgórskimi jatkami, a także kierował zbudowaną w roku 1881 rzeźnią na Zabłociu. Jako "dozorca rzeźni miejskiej" pracował od 1880 do 1918 roku. 

 Model rzeźni miejskiej w Muzeum Podgórza

W 1905 roku na krótko zastąpił go syn Stanisław. Mieszkał w trzypokojowym, służbowym domu z ogrodem. Był znany z wielkiej solidności i skrupulatności, dobroci i sprawiedliwości. Anna gotowała dla robotników jatek i dla dzieci Jana Jakuba gar zupy. Gorące blachy pełne placków z owocami leżały na schodach do wystygnięcia. Dzieci kryjąc się przed surowym wzrokiem babci wydłubywały kawałki ciasta z owocami ze środka. Synowie trudnili się rzeźnictwem, produkcją i handlem wędlinami. W spokojne sobotnie lub niedzielne popołudnia gościli na obiadach proboszcza od św. Józefa.

 Pracownicy rzeźni miejskiej w Podgórzu (fot. w Muzeum Podgórza)

Jan miał kłopot z wysławianiem się w języku polskim. Natomiast języka niemieckiego używał wyłącznie w modlitwie i korzystał z niemieckiego modlitewnika. Ta niewielka książeczka zadrukowana trudnym do odczytania gotykiem była jedyną nicią łączącą z rodziną pozostałą w Fehlbach. W życiu rodzinnym, w imionach dzieci, w małżeństwach synów nic nie pozostało z pamięci o niemieckim pochodzenie pradziadów. Myślał o budowie dużego domu z ogrodem. Takie działki były jeszcze na Zabłociu, w Ludwinowie albo po drugiej stronie Wisły.

 Jan Hausner w roku 1937/1938

W 1909 roku Jan z Anną cieszyli się wnuczętami: dziećmi Jana Jakuba, czterema synami Karola - Edwardem (1903), Mietkiem (1905), Karolkiem (1906), Stefkiem (1907) - oraz dwójką Stanisława - Staszkiem (1906) i Helenką (1909). Anna ciężko zaniemogła po narodzinach w maju 1909 r. Jasia i Celiny, wnucząt-bliźniaków Jana Jakuba. Zmarła w tym samym roku. Pierwsza z Hausnerów, która spoczęła na podgórskim, starym cmentarzu. Z Janem pozostała 18.letnia córka Helena. W 1912 roku jest jeszcze wymieniany w księdze adresowej Krakowa i Podgórza jako mieszkaniec Zabłocia. Zaraz potem korespondencja synów Jana adresowana była na ul. Wandy 10 (obecnie ul. Dąbrówki 9) lub na jatki miejskie w "Podgórzu przy Krakowie". W "Wielkiej Księdze Adresowej Krakowa i Podgórza" na rok 1914 występuje rzeźnik Jan Hausner, ale z adresem ul. Sołtyka 13, w rejonie ulicy Blich i całkiem niedaleko Grzegórzek. 

   Ulica Dąbrówki współcześnie

niedziela, 2 lutego 2020

U ŚW. FLORANA. JAN HAUSNER I ANNA Z WARMUSÓW (1872).

Jan Hausner wyjechał z Fehlbach do Krakowa ok. roku 1870. W rodzinnym gospodarstwie pozostali rodzice Jan i Katarzyna, starszy brat Filip z rodziną oraz młodsi bracia Adam i Henryk. Nie wiadomo czym zajmował się Jan w pierwszych miesiącach pobytu w Krakowie. Miasto gwałtownie się rozwijało, ale nie było przyjazne dla nowych przybyszów bez majątku. Podejmując się różnych prac poznał Annę Warmus. Warmusowie od dawna mieszkali na terenie parafii św. Mikołaja i św. Floriana. U św. Floriana brał ślub w roku 1816 dziadek Anny , Floriana, z babcią Rozalią Florczyk, a w roku 1847 rodzice Karol i Magdalena z Połomskich.



27 października 1872 roku na Kleparzu Karol Warmus poprowadził córkę do ołtarza. Czekał na nią Jan Hausner. Z rodzinnych opowieści wynika, że ojciec Jana tak jak nie zgadzał się na wyjazd syna do Krakowa, tak nie akceptował jego małżeństwa. Urodziny ich pierwszych trzech synów - Jana Jakuba (1873), Karola (1875) i Bolesława (1877) - nie są odnotowane w księgach parafii św.Józefa. Można przypuszczać, że dopiero po 1877 roku przenieśli się do Podgórza, a przez ten czas mieszkali u Warmusów. Na pewno dom znaleźli przed 1881 rokiem na Zabłociu, w podgórskiej parafii. Zabłocie pod koniec XIX wieku było niewielką osadą zasiedlaną przez nowych mieszkańców. W 1881 rokiem zmarł mały Bolek i w tym samym roku urodził się Antek. Jan i Anna mieszkali w domu nr 171, w rejonie dzisiejszej ulicy Dąbrowskiego. Wychowywali dziewięcioro dzieci - poza Janem Jakubem, Karolem i Antonim jeszcze Józefa (1883), Stanisława (1885), Juliana (1887), Henryka (1889) i ukochaną, wiecznie roześmianą Helenkę (1891). 

 

ODESZLI

  W ostatnich miesiącach odeszło od nas dwoje członków rodziny Hausner. W lipcu na Cmentarzu Podgórskim, o którym można powiedzieć że jest n...