poniedziałek, 1 lutego 2021

NAZWISKO

 

Na początku było tylko imię. Na początku było imię własne i imiona przodków. Johann, Hans, Chunrad, Karl, Heinrich, Georg, Anton, Paul, Bartholomeo, Ludwig, Matheus, Wilhelm, Gabriel, Jorg. Na początku była jeszcze osada, wieś, siedlisko – miejsce, z którego wyrastał dom. Niemiecki dom to „haus”. Dom to gospodarstwo, to także gospodarze. Z czasem dom to mógł być dwór. W domu mieszkała rodzina; rodzina mała i rodzina wielka. Jeżeli nosiciel imienia opuszczał dom szukając lepszego życia mógł znaleźć swoje miejsce na rycerskim zamku, na dworze margrabiego. Jeżeli nosiciel imienia był wierny stawał się domownikiem, kimś zaprzyjaźnionym. Cieszył się zaufaniem i mógł zostać piastunem. Stawał się domownikiem, „hausnerem”.

 

Albin Hausner tak się wciągnął w wypełnianie „Ahnenpaß”, że zaczął szukać swojego Hausen? Jeżeli istnieje, to gdzie się znajduje? A może to jest jedynie legenda z wyobraźni tłumacząca pochodzenie rodziny?


Nazwisko Hausner mogło pochodzić od nazw miejscowych kończących się na „hausen”. O tych, którzy pochodzili z Hausen mówiło się w języku niemieckim „hausener”. Hausner mógł wykonywać zawód budowniczego domów. Przecież oni wędrowali. Hausner mógł także być właścicielem domu – gospodarzem, „haushaelterem”. W czasach średniowiecznego osadnictwa do różnych miejscowości w Niemczech, Czechach czy Austrii docierały pojedyncze rodziny pochodzące z Hausen. Miejscowi mieszkańcy mogli im nadawać przydomek „Hausener”. W kolejnych pokoleniach było to już nazwisko, które następnie mogło ulegać skróceniom i uproszczeniom. Rodziny pochodzące od tego samego przodka mogły w ten sposób przyjmować różniące się, chociaż podobne, nazwiska.


We Frankonii Hausen oznaczało niewielką osadę powstającą obok istniejącej, większej miejscowości. Tą drogą mogła przebiegać w niektórych miejscach wewnętrzna kolonizacja inicjowana najpierw w północnej Bawarii, a potem z Frankonii na inne obszary południowych Niemiec. Kilka stuleci musiało minąć od wyjścia rodziny młodszego syna gospodarza z Hausen. Mógł wtedy jeszcze nie mieć nazwiska. Jeżeli wyruszył z Frankonii i dotarł do usianego rycerskimi zamkami Górnego Palatynatu to niezbyt ufni nowi sąsiedzi mogli go nazwać Hausnerem, obcym przybyszem. Na początku nie mieli do niego zaufania. Potem się żenił z Margarethą lub Kathariną. Rodzina rozrosła się w kolejnych pokoleniach. Pozostała w nich krew wędrowców.


Najpierw – z korzeniami nad Renem - mógł być Hauser, a potem Hausner, Hausser, Houser, Tonhauser, Hausmann, Hauswald, Hausnecht… Johannes Baptista Rietstap w swojej publikacji „Armorial general” podał opis herbu rodu Hauser: na zielonym polu chata z czerwonym dachem.

piątek, 15 stycznia 2021

WIĘZIEŃ NR 101004. ALBIN HAUSNER

Po aresztowaniach z wiosny 1941 roku wokół grupy ELZET nic się nie działo. W okolicach świąt Bożego Narodzenia Albin Hausner złożył meldunek, że jest śledzony. Przez kilkanaście dni obserwację prowadzili członkowie siatki wywiadu ELZET-u dowodzeni przez "Lorda". Zauważyli tajniaków Gestapo. "Dornbach" miał natychmiast wyjechać do Opatowa. Obawa o życie żony i dzieci skłoniła go do odmowy. Załatwiono w związku z tym wyjazd dla całej rodziny. Albin uznał, że inwigilacja ustała. Rozkazu nie wykonał. Dla bezpieczeństwa ograniczono z nim kontakty i odsunięto od dowodzenia grupą ELZET. 1 stycznia 1942 r. "Dornbacha" zastąpił Janusz Kostecki. 


 

W opracowaniu o historii Zakładów Zieleniewskiego napisano:

Hausner biernie czekał na swój los. Ten wspaniały człowiek jakby zatracił coś ze swojej wielkości. Na wiosnę 1942 roku został wezwany do Gestapo, gdzie zaproponowano mu podpisanie reichslisty, gdyż pochodził w prostej linii z rodziny niemieckiej a jego pradziad urodził się w Bawarii we wsi Dornbach. Hausner uwikłał się w grę na czas. Odtworzył swoje drzewo genealogiczne i wskazał, że w rodzinie jest żydówka, więc on nie może zostać Niemcem. Ta niebezpieczna gra trwała cały rok 1942. Gdyby to zgłosił organizacji byłby dostał natychmiastowy rozkaz podpisania reichslisty, co byłoby równocześnie z pożytkiem dla podziemia, a równałoby się jego ocaleniu.


 

Z kolei Aniela Chudoba, żona "Lorda", wspominała:

Najbardziej mąż mój był załamany w lutym 1943 roku, po aresztowaniu i śmierci Hausnera Dornbacha (...) był tak szanowany i lubiany , że wielu naszych ludzi nosiło w klapach wstążki żałobne. Mąż cały czas śledził przebieg aresztowania Hausnera właśnie przez kancelarię Kołodziejczyka, gdyż bał się załamania aresztowanego. Jednak ani tortury na Pomorskiej i Montelupich nie załamały go i nikogo nie wydał. W jego sprawie nic nie można było pomóc nawet przez Niemców.

 



Por. Albin Hausner z wyrokiem śmierci został wysłany do obozu koncentracyjnego Auschwitz. Tam z numerem 101004 przebywał w Bloku VI. Do domu na ul. Wesele 1 dotarł pisany przez niego w języku niemieckim list datowany 14 marca. Znalazły się tam wyrazy troski o rodzinę i znajomych, prośba o przesłanie paczki. Ostatnie tygodnie przebywał w Bloku XII. "Dornbach" zamordowany został 21 kwietnia 1943 r. Pięć lat później , na wniosek Zarządu Głównego Związku Uczestników Walki Zbrojnej o Niepodległość i Demokrację, Albin Hausner ps."Szary" został odznaczony pośmiertnie srebrnym Krzyżem Zasługi. Dlaczego "Szary"? Czy mógł to być ślad uczestnictwa w równoległych strukturach dawnej dywersji pozafrontowej i wywiadu?


 

Albin spoczywa obok innych więźniów obozu Auschwitz. Tabliczka z jego imieniem widnieje na grobie Kozubów, wśród drzew cmentarza salwatorskiego w Krakowie, oraz na rodzinnym grobie Hausnerów w Podgórzu. Dawni żołnierze ELZET-u doprowadzili do odsłonięcia tablicy pamiątkowej na murze fabryki Zieleniewskiego.

W 2012 roku, z inicjatywy Towarzystwa Przyjaciół Bronowic, na frontowym murze kościoła św. Antoniego wmurowano czarną tablicę ze stukilkudziesięcioma nazwiskami mieszkańców Bronowic Małych walczących o niepodległość. Jest wśród nich "Dornbach".


 

wtorek, 5 stycznia 2021

KONSPIRACJA "DORNBACHA". ALBIN HAUSNER.

Po zakończeniu działań wojennych rodzina Albina Hausnera wróciła do w miarę normalnego, chociaż okupacyjnego, życia. Sprzyjało temu miejsce zamieszkania. Bronowice Małe leżały jednak poza granicami Krakowa, chociaż niedaleko między Łobzowem i Nową Wsią Niemcy rozpoczęli budowę osiedla dla swoich urzędników. Albin wrócił do pracy w Zakładach Zieleniewskiego, a dzieci do nauki: Zbigniew w Publicznej Szkole Powszechnej przy ul. Kazimierza Wielkiego, a Barbara i Elżbieta u SS.Norbertanek. 

Niemcy przemianowali fabrykę na "Vereinigte Maschinen, Kessel und Wadon-Fabriken L.Zieleniewski und Fitzner-Gamper Aktiongeselschaft". Podjęto w niej produkcję min morskich, elementów konstrukcyjnych do łodzi podwodnych i innego sprzętu wojennego. W październiku 1939 roku Albin dwukrotnie wyjeżdżał do Kielc. Spotykał się z mjr. Stefanem Rychterem ps. "Brożyna". 

Na terenie fabryki w strukturach Organizacji Orła Białego powstała siatka sabotażowo-dywersyjna. Przyjęto dla niej kryptonim ELZET (od LZ - Ludwik Zieleniewski). Na przełomie 1939 i 1940 roku grupa weszła w skład ZWZ. W kwietniu 1940 roku dowodztwo organizacji wojskowej PPS wystąpiło z propozycją połączenia z nią ELZET i małych grup lewicowych. Odbyły się nawet spotkania z udziałem por. Hausnera ps."Dornbach". Bez efektu.

Tymczasem dowodzony przez Albina ELZET przystąpił do działań dywersyjnych organizując równocześnie ochronę liczącej 150 konspiratorów grupy przed wtyczkami gestapo. Opóźniano niemiecką produkcję wojskową. W sposób trudny do wykrycia uszkadzano opuszczające fabrykę produkty. Naprawiano uzbrojenie organizacji podziemnych, produkowano narzędzia dywersyjne do sabotażu na torach kolejowych i specjalne kolce do rozrywania opon samochodowych. Prowadzono również działania wywiadowcze.

Za pośrednictwem Albina Hausnera pracę konspiracyjną w Armii Krajowej podjęło jego stryjeczne rodzeństwo, dzieci Stanisława, Stefan i Helena oraz jej mąż Adam Mayer.

Głównym punktem kontaktowym ELZET była restauracja Józefa Hajto. Korzystano też z restauracji przy Rynku Kleparskim 4 znajdującej się pod bokiem hitlerowskiego Propagandaamt, z restauracji Józefa i Marii Tychmańskich przy Rynku Kleparskim 7, z mieszkania Janusza Kosteckiego ps. "Żywioł" przy Rynku Kleparskim 5, domku "Dornbacha" w Bronowicach Małych. Najczęściej zebrania konspiracyjne odbywały się i R.Chudoby ul. Topolowa 30/12.

Od października 1940 roku działalność ELZET rozszerzono poza fabrykę. W przeddzień obchodzonej przez Niemców rocznicy utworzenia Generalnego Gubernatorstwa próbowano spalić trybunę na Błoniach. W dniu Wszystkich Świętych udekorowano wieńcem Grób Nieznanego Żołnierza, a dzień później figurę Matki Bożej obok kościoła OO. Kapucynów. 6 listopada wykonano wyrok śmierci na kolaborancie i zdrajcy Ireneuszu P, a na początku grudnia spalono niemiecką wystawę Mustermesse w pałacu TPSP przy pl. Szczepańskim. Siatka "Dornbacha" współpracowała z Szefostwem Produkcji Konspiracyjnej Okręgu Krakowskiego AK "Ubezpieczalnia" dostarczając m.in. matryce i wykrojniki do montowni nr 5 przy ul. Mogilskiej 97. Materiały były kradzione z niemieckich magazynów i przerzucane przez pożydowski plac leżący poza zasięgiem obserwacji straży fabrycznej. 

W marcu i kwietniu 1941 roku aresztowania dotknęły czterech najbliższych współpracowników Hausnera. Ogłoszono alarm.    

poniedziałek, 28 grudnia 2020

Z ARMIĄ "KRAKÓW". ALBIN HAUSNER

Albin Hausner należał w Zakładach Zieleniewskiego do tych pracowników, którzy dobrze orientowali się w charakterze części produkowanych urządzeń. Sprzęt wojskowy był kontrolowany przez mjr. Stanisława Soję. Major odwiedzał Hausnerów w Bronowicach Małych. obok nich był jeszcze pułkownik Staśko, oficer II oddziału, odpowiedzialny za produkcje wojskową. Albin prawdopodobnie tuż przed wojną został powołany do utajnionej struktury dywersji pozafrontowej. W chwili wybuchu wojny cała ta zakonspirowana struktura przeszła do działań podziemnych współtworząc Organizację Orła Białego [OOB] w listopadzie 1939 roku.

 

 

Na dwóch pożółkłych kartkach wyrwanych z zeszytu znalazłem sporządzony przez por. Albina Hausnera opis jego wojennej drogi we wrześniu 1939 roku. Wraz ze swoją kompanią opuścił Kraków 4 września idąc w kierunku Mogiły. W trakcie tego przemarszu zgubił jednostkę i samodzielnie dotarł do Niepołomic gdzie spotkał brata Zdzisława. Albin mógł trafić do Oddziału Zapasowego 6 DP. Kilka oddziałów sformowanych z rezerwistów uzupełniło 20 p.p. Wojsko Polskie opuszczało Kraków. Marsz na wschód rozpoczęły oddziały 6 DP. Albin 5 września był w Bochni, a w Rzezawie wraz z grupą żołnierzy wsiadł do pociągu. Po bombardowaniu pod Biadolinami część kompanii z por. Hausnerem z Tarnowa i Lisiej Góry została skierowana przez komendanta kadry zapasowej mjr. Stanisława Gąsiorowskiego do Radomyśla i Mielca. 7 września niemiecka 2 Dywizja Pancerna przekroczyła Dunajec.

9 września Albin, maszerując z Kolbuszowej z podróżnym rozkazem do Rudnika i Ulanowa, niespodziewanie natknął się na niemieckie czołgi i oddział musiał ruszyć na północ przez lasy do Niska i Zarzecza. Albin pozostał w Grupie ppłk. Stanisława Trzebuni. Zabezpieczano przeprawy na Sanie, a Grupa w tym czasie urosła do siły pułku. Do 13 września panował względny spokój. Po bombardowaniu wieczorem oddział Albina wycofał się do lasu pod Ździarami. 

Armia "Kraków" rozpoczęła manewr, którego celem miała być odsiecz Lwowa. Grupa Trzebuni w trzech batalionach była rozrzucona od Pysznicy, przez Zarzecze do Wólki Tanewskiej. Dwukrotnie odparto Niemców podczas prób przejścia Sanu 14 września. Za trzecim razem niemiecka 8 DP przeprawił się przez San pod Rudnikiem. Grupa Trzebuni musiała wycofać się na Janów Lubelski. Albin nocą 16/17 września przeszedł Janów, Frampol, Goraj i dotarł do Huty Turobińskiej, a 17 września był w Turobinie.

17-18 września pozostawiona bez rozkazów Grupa Trzebuni zetknęła się z niemiecka 4 DP. Pod Tokarami do niewoli dostał się batalion straży przedniej wraz z dowódcą zgrupowania. Oddziały uległy rozproszeniu. Albin znalazł się w grupie, która lasami przedzierała się do Biłgoraja. 23 września przekroczyli rzekę Tanew pozostawiając uzbrojenie. Po przejściu Sanu, a 28 września Wisłoki, doszli do Dunajca. 1 października po porannym nabożeństwie sam Albin ruszył w dalszą drogę. Idąc przez Luborzycę, Maciejowice, Tonie 3 października dotarł do Bronowic Małych.      

sobota, 12 grudnia 2020

INŻYNIER I PORUCZNIK SAPERÓW. ALBIN HAUSNER (1902-1943)

 

                Pluton Batalionu Telegraficznego. Albin w pozycji półleżącej z przodu, z prawej. 1920 r.

 

W roku 1920 rozpoczęła się przygoda Albina z wojskiem. Na fotografii z października odnajdujemy go jako ochotnika I plutonu Batalionu Telegraficznego. Był to czas wojny polsko-bolszewickiej i Armii Ochotniczej. Albin miał zaledwie 18 lat. Ochotnicza służba była próbą ucieczki od rodzinnych kłopotów do samodzielności. Poza tym tak zrobiła większość kolegów.

Defilada 3 Maja
 

W dniach 15.03-15.09.1924 r. odbył kurs w Szkole Podchorążych Rezerwy Piechoty w Niepołomicach w Batalionie Szkolnym O.K. V. W szarym albumie z metalowym znaczkiem w kształcie splecionych liter SP z dwoma mieczami w liściach dębu znajdziemy fotografie z wojskowych zajęć. Uczestniczył tam w budowie toru szermierczego. Patrzymy w twarze mjr. Jana Pajdaka, kpt. Pawła Stolarza, por. Wojciecha Gurby i por. Ryszarda Klauzińskiego. Na Pasterniku w starych okopach słuchał wykładów z fortyfikacji z mjr. Szkolnikowskim. Zagadnienia artylerii wykładał kpt. Ostapowicz z 21 p.a.p. Za Podłężem odbywał ćwiczenia na rosyjskiej pozycji z roku 1914. 

 

Klatka po klatce na kolejnych stronach albumu zwykłe zdarzenia kursu Szkoły Podchorążych: defilada 3 Maja, ćwiczenia z miotaczem bomb, alarm gazowy w natarciu, "trójkąt błędów" w masce, odpoczynek w "Sandgrube", gimnastyka, wystawa sprzętu wojennego w rocznicę Cudu nad Wisłą. Albin odbywał ćwiczenia w II Drużynie z sierż. Stanisławem Zającem w składzie: Władysław Pizło, Władysław Urbanik, Zygmunt Pizło, Bolesław Rawicz, Jan Hrehorczak, Mojżesz Popper, Markus Tanenbaum, Henryk Zehngut, Ernest Wachsmann, Stanisław Smulski... Fotografia za fotografią.

Wręczenie sztandaru Związku Rezerwistów. Lata 30.te
 

Ukończył także Wojskowe Studium Saperskie. Stał się dobrym oficerem Wojska Polskiego. Wstąpił do Związku Rezerwistów. W swoim gabinecie w domku w Bronowicach Małych, nad dużym dębowym stołem przy którym siadał z dziećmi, z dumą powiesił szablę oficerską, a obok strzelbę-wiatrówkę.  Był także aktywnym członkiem Grupy Dorosłych Ogniska Krakowskiego YMCA. 

Albin Hausner stoi, przy pracy projektowej
 

Albin miał zmysł inżynierski. Ukończył Szkołę Przemysłową przy al. Mickiewicza i rozpoczął pisanie pracy dyplomowej na Politechnice Lwowskiej. Odwiedzał stryja Józefa. Bawił się z małym Karolem. Jako inżynier pracował w "Zjednoczonych Fabrykach Maszyn, Kotłów i Wagonów L.Zieleniewski i Fitzner-Gamper S.A." przy ul. Grzegórzeckiej 69 w Krakowie. 


 

Uczestniczył i wśród swoich pracowników inicjował akcję wsparcia Funduszu Obrony Narodowej. Urzędnicy fabryki opodatkowali się w wysokości 1-2% poborów przez 6 miesięcy. Robotnicy, członkowie Związku Rezerwistów, zadeklarowali przez 12 tygodni godzinę pracy tygodniowo na rzecz FON. Albin dumnie stał wśród pracowników Zieleniewskiego, którzy podczas uroczystości dwudziestolecia odzyskania niepodległości 11 listopada 1938 r. na dziedzińcu wawelskim przekazali dla wojska 40 kompletnie wyposażonych granatników.



piątek, 13 listopada 2020

PO DWUDZIESTU LATACH ROZSTANIA. CELINA Z HAUSNERÓW KOPACZYŃSKA (1909-1986)


W 1937 roku najmłodsza córka Jana Jakuba i Balbiny Hausnerów, Celina, wyszła za mąż za Jana Kopaczyńskiego. Do wybuchu wojny mieszkali na Osiedlu Oficerskim. Wkrótce, 21 października 1937, urodził się syn Stefan Andrzej.

 

Niestety szczęście rodzinne na wiele lat przerwała wojna. Niemcy przygotowując domy na przyjęcie oficerów Wehrmachtu wysiedlali polskie rodziny. Kopaczyńscy znaleźli swojej miejsce przy ul. Konopnickiej, na Dębnikach, skąd blisko było na brzeg Wisły. Jan przeszedł żołnierski szlak we wrześniu 1939 roku. Potem przez Rumunię, Węgry, Palestynę dotarł do Francji. Walczył we francuskim ruchu oporu. Mógł mieć związki ze służbami wywiadowczymi. Na końcu tej drogi była Anglia i służba w "Military Police". Oczywiście po zakończeniu wojny, jak dziesiątki tysięcy polskich żołnierzy, nie widział drogi powrotu.

*

Celina Kopaczyńska z synem oczekiwała z nadzieją, że sytuacja pozwoli na swobodny powrót męża do Krakowa. Kiedy było już wiadomo, że tak się nie stanie, w końcu latach czterdziestych zapadła "żelazna kurtyna". Celina i Jan zostali rozdzieleni na wiele lat. 

Andrzej do szkoły chodził na ul. Loretańską. Patrzono na niego z podejrzliwością - ojciec na zachodzie to syn na pewno "nieprawomyślny". Niedaleko była biblioteka "Caritasu". Wypożyczał tam książki niedostępne w szkolnej bibliotece. I nawet opowieści Wiecha budziły nerwowe reakcje nauczycieli.


 

Dopiero w 1957 roku możliwe było połączenie rodziny. Wybrali Wielką Brytanię. Przebywali w Szkocji. Jan Kopaczyński tak naprawdę nie stał się Anglikiem, nigdy nie czuł się tam jak u siebie. Natomiast syn Stefan podjął studia, uczył się języka angielskiego, przyjął nazwisko Koppen. W Perth - gdzie mieszkał z rodzicami - we wschodniej Szkocji pracował przy wyrębie lasu i w szpitali, gdzie ukończył kurs pielęgniarski. W Glasgow znalazł zatrudnienie u Polaków, w lodziarni. Ostatecznie po skończeniu studiów pracował przez długie lata w firmach komunikacyjnych. Ze Szkocji przeniósł się do Londynu, a potem pod Londyn, do hrabstwa Essex. Na Wyspach poznał swoją żonę Irenę Kislinger, której losy rodzinne były również zawiłe. Rodzice zostali w czasie wojny wywiezieni do Niemiec, do pracy. Irena urodziła się w Wismarze.

Jan i Celina zmarli w Anglii.

sobota, 24 października 2020

DROGA DO TEATRU I FILMU. ZDZISŁAWA HAUSNER-SAAR (1940-2007)

 Po wojnie Zdzisława uczyła się w szkole ss. urszulanek, ul. Starowiślna 1/3. Pierwszą komunię świętą przyjęła od ks. Karola Wojtyły. Do św. Floriana chodziła do spowiedzi. Nastolatki przyciągał ksiądz, który stawiał tylko jeden warunek: "mów dziecko prawdę". Likwidacja szkół zakonnych nie pozwoliła na kontynuację nauki u urszulanek i zdawanie tam matury. "Skaza" zakonnej szkoły utrudniała w ogóle dalszą naukę w państwowym liceum. Dopiero skarga napisana przez ojca Zdzisława do Bolesława Bieruta otworzyła córce drzwi do IX Liceum Ogólnokształcącego im. J.Joteyko (ul.Podwale 6).


Pewnego dnia lekcję wychowania fizycznego prowadziła Maria Kusion, studentka Państwowej Wyższej Szkoły Wychowania Fizycznego. To ona zwróciła uwagę na Zdzisławę, która w wieku 14 lat stała się zawodniczką krakowskiego AZS. Wkrótce wystartowała w Mistrzostwach Krakowa wygrywając bieg na 60 m, a na 100 m młodzików osiągając czas 12,9 sek. i pierwsze kółko olimpijskie. W 1956 roku na Mistrzostwach Polski pobiegła w sztafecie 4x100 m, która pobiła rekord Polski. Wynik osiągnięty przez Zdzisławę Hausner, Marię Kusion, Barbarę Lerczak-Janiszewską i Bogumiłę Marciniszyn przetrwał wiele lat. 

 

Zdzisława wybrała przyszłość w świecie filmu i teatru. W latach 1958-1962 studiowała na Wydziale Aktorskim Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej w Łodzi. W tym czasie studiowali m.in. Pola Raksa,  Jerzy Kamas. Została aktorką, ale w teatrze nie zagrała. Krótkotrwały etat w Teatrze Polskim w Bielsku-Białej nie przyniósł ze sobą gry aktorskiej. Zagrała natomiast rolę Pinokia w Teatrze Lalek "Banialuka". Dzięki Juliuszowi Kydryńskiemu w 1963 roku podjęła pracę w ośrodku telewizyjnym w Katowicach, a od 1965 roku w Krakowie. W tym czasie poznała aktora Teatru im. J.Słowackiego Włodzimierza Saara. Wyszła za mąż. W 1967 roku urodziła im się córka Joanna. Saar w roku 1971 zaczął pracować w Teatrze im. S.Jaracza w Łodzi. Od tej pory zaczyna się łódzki etap w życiu Zdzisławy. Do roku 1980 pracowała w telewizji. Była kierownikiem produkcji, asystentem reżysera wielu programów. W 1978 otrzymała w zespole II nagrodę Ministra Obrony Narodowej za cykl widowisk artystycznych "Polska pieśń żołnierska". W 1976 roku przeżyła filmowy i reżyserski epizod przy realizacji filmu "Tańczący jastrząb". Kinematografię wybrała kiedy Telewizja Polska zaczęła się zmieniać po wprowadzeniu stanu wojennego. Realizowała filmy z Agnieszką Holland, Andrzejem Krauzem, Jerzym Domaradzkim, Maciejem Dejczerem. Było tych filmów 19 m.in. "Gorączka" (1980), "Rycerze i rabusie" (1984), "Życie wewnętrzne" (1986), "Łuk erosa" (1987), "300 mil do nieba" (1989). W 1990 roku produkcja filmowa niemal w całości przeniosła się do Warszawy. "Filmowa" Łódź upadła. W latach 70.tych małżeństwo z Saarem  rozpadło się.



Zdzisława zamieszkała w Sochaczewie. Czas wypełniła współpraca z Radiem "Niepokalanów" i łódzkim Radiem Parada, pisanie artykułów do "Ziemi Sochaczewskiej". Zmarła w roku 2007. Spoczęła na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie, obok babci, ojca i matki, siostry. W Sochaczewie pozostał drugi mąż Mieczysław.

ODESZLI

  W ostatnich miesiącach odeszło od nas dwoje członków rodziny Hausner. W lipcu na Cmentarzu Podgórskim, o którym można powiedzieć że jest n...