piątek, 13 listopada 2020

PO DWUDZIESTU LATACH ROZSTANIA. CELINA Z HAUSNERÓW KOPACZYŃSKA (1909-1986)


W 1937 roku najmłodsza córka Jana Jakuba i Balbiny Hausnerów, Celina, wyszła za mąż za Jana Kopaczyńskiego. Do wybuchu wojny mieszkali na Osiedlu Oficerskim. Wkrótce, 21 października 1937, urodził się syn Stefan Andrzej.

 

Niestety szczęście rodzinne na wiele lat przerwała wojna. Niemcy przygotowując domy na przyjęcie oficerów Wehrmachtu wysiedlali polskie rodziny. Kopaczyńscy znaleźli swojej miejsce przy ul. Konopnickiej, na Dębnikach, skąd blisko było na brzeg Wisły. Jan przeszedł żołnierski szlak we wrześniu 1939 roku. Potem przez Rumunię, Węgry, Palestynę dotarł do Francji. Walczył we francuskim ruchu oporu. Mógł mieć związki ze służbami wywiadowczymi. Na końcu tej drogi była Anglia i służba w "Military Police". Oczywiście po zakończeniu wojny, jak dziesiątki tysięcy polskich żołnierzy, nie widział drogi powrotu.

*

Celina Kopaczyńska z synem oczekiwała z nadzieją, że sytuacja pozwoli na swobodny powrót męża do Krakowa. Kiedy było już wiadomo, że tak się nie stanie, w końcu latach czterdziestych zapadła "żelazna kurtyna". Celina i Jan zostali rozdzieleni na wiele lat. 

Andrzej do szkoły chodził na ul. Loretańską. Patrzono na niego z podejrzliwością - ojciec na zachodzie to syn na pewno "nieprawomyślny". Niedaleko była biblioteka "Caritasu". Wypożyczał tam książki niedostępne w szkolnej bibliotece. I nawet opowieści Wiecha budziły nerwowe reakcje nauczycieli.


 

Dopiero w 1957 roku możliwe było połączenie rodziny. Wybrali Wielką Brytanię. Przebywali w Szkocji. Jan Kopaczyński tak naprawdę nie stał się Anglikiem, nigdy nie czuł się tam jak u siebie. Natomiast syn Stefan podjął studia, uczył się języka angielskiego, przyjął nazwisko Koppen. W Perth - gdzie mieszkał z rodzicami - we wschodniej Szkocji pracował przy wyrębie lasu i w szpitali, gdzie ukończył kurs pielęgniarski. W Glasgow znalazł zatrudnienie u Polaków, w lodziarni. Ostatecznie po skończeniu studiów pracował przez długie lata w firmach komunikacyjnych. Ze Szkocji przeniósł się do Londynu, a potem pod Londyn, do hrabstwa Essex. Na Wyspach poznał swoją żonę Irenę Kislinger, której losy rodzinne były również zawiłe. Rodzice zostali w czasie wojny wywiezieni do Niemiec, do pracy. Irena urodziła się w Wismarze.

Jan i Celina zmarli w Anglii.

sobota, 24 października 2020

DROGA DO TEATRU I FILMU. ZDZISŁAWA HAUSNER-SAAR (1940-2007)

 Po wojnie Zdzisława uczyła się w szkole ss. urszulanek, ul. Starowiślna 1/3. Pierwszą komunię świętą przyjęła od ks. Karola Wojtyły. Do św. Floriana chodziła do spowiedzi. Nastolatki przyciągał ksiądz, który stawiał tylko jeden warunek: "mów dziecko prawdę". Likwidacja szkół zakonnych nie pozwoliła na kontynuację nauki u urszulanek i zdawanie tam matury. "Skaza" zakonnej szkoły utrudniała w ogóle dalszą naukę w państwowym liceum. Dopiero skarga napisana przez ojca Zdzisława do Bolesława Bieruta otworzyła córce drzwi do IX Liceum Ogólnokształcącego im. J.Joteyko (ul.Podwale 6).


Pewnego dnia lekcję wychowania fizycznego prowadziła Maria Kusion, studentka Państwowej Wyższej Szkoły Wychowania Fizycznego. To ona zwróciła uwagę na Zdzisławę, która w wieku 14 lat stała się zawodniczką krakowskiego AZS. Wkrótce wystartowała w Mistrzostwach Krakowa wygrywając bieg na 60 m, a na 100 m młodzików osiągając czas 12,9 sek. i pierwsze kółko olimpijskie. W 1956 roku na Mistrzostwach Polski pobiegła w sztafecie 4x100 m, która pobiła rekord Polski. Wynik osiągnięty przez Zdzisławę Hausner, Marię Kusion, Barbarę Lerczak-Janiszewską i Bogumiłę Marciniszyn przetrwał wiele lat. 

 

Zdzisława wybrała przyszłość w świecie filmu i teatru. W latach 1958-1962 studiowała na Wydziale Aktorskim Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej w Łodzi. W tym czasie studiowali m.in. Pola Raksa,  Jerzy Kamas. Została aktorką, ale w teatrze nie zagrała. Krótkotrwały etat w Teatrze Polskim w Bielsku-Białej nie przyniósł ze sobą gry aktorskiej. Zagrała natomiast rolę Pinokia w Teatrze Lalek "Banialuka". Dzięki Juliuszowi Kydryńskiemu w 1963 roku podjęła pracę w ośrodku telewizyjnym w Katowicach, a od 1965 roku w Krakowie. W tym czasie poznała aktora Teatru im. J.Słowackiego Włodzimierza Saara. Wyszła za mąż. W 1967 roku urodziła im się córka Joanna. Saar w roku 1971 zaczął pracować w Teatrze im. S.Jaracza w Łodzi. Od tej pory zaczyna się łódzki etap w życiu Zdzisławy. Do roku 1980 pracowała w telewizji. Była kierownikiem produkcji, asystentem reżysera wielu programów. W 1978 otrzymała w zespole II nagrodę Ministra Obrony Narodowej za cykl widowisk artystycznych "Polska pieśń żołnierska". W 1976 roku przeżyła filmowy i reżyserski epizod przy realizacji filmu "Tańczący jastrząb". Kinematografię wybrała kiedy Telewizja Polska zaczęła się zmieniać po wprowadzeniu stanu wojennego. Realizowała filmy z Agnieszką Holland, Andrzejem Krauzem, Jerzym Domaradzkim, Maciejem Dejczerem. Było tych filmów 19 m.in. "Gorączka" (1980), "Rycerze i rabusie" (1984), "Życie wewnętrzne" (1986), "Łuk erosa" (1987), "300 mil do nieba" (1989). W 1990 roku produkcja filmowa niemal w całości przeniosła się do Warszawy. "Filmowa" Łódź upadła. W latach 70.tych małżeństwo z Saarem  rozpadło się.



Zdzisława zamieszkała w Sochaczewie. Czas wypełniła współpraca z Radiem "Niepokalanów" i łódzkim Radiem Parada, pisanie artykułów do "Ziemi Sochaczewskiej". Zmarła w roku 2007. Spoczęła na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie, obok babci, ojca i matki, siostry. W Sochaczewie pozostał drugi mąż Mieczysław.

piątek, 9 października 2020

ŻONA OD KIJAKÓW. ZDZISŁAW HAUSNER (1906-1959) I MARIA Z PASIEKÓW HAUSNEROWA (1914-1986)

Ze wspaniałych wyrobów mięsnych i wędliniarskich słynęli "Piaszczanie", mieszkańcy Piasków Wielkich koło Podgórza, a później Krakowa. Dzisiaj to wielkie osiedle. "Piaszczanie" wędrowali daleko, skupowali i spędzali bydło, a swoje rozliczenia odnotowywali nacięciami na kijach. Stąd nazywano ich "kijakami". Słynęli z wędzonych kiełbas, szynek, białych kiszek i czerwonych leberek, białych salcesonów i ozorków w galarecie. 

Z Piasków Wielkich pochodziła żona wnuka Jana, Zdzisława Hausnera, Maria Pasiek. Rodzina Pasieków występowała w Piaskach już na początku XVIII wieku. Wymieniały to nazwisko inwentarze z roku 1718 i 1739. W XIX wieku działali w Cechu Rzeźników i Wędliniarzy oraz w Stowarzyszeniu Zawodowych Handlarzy Rogacizny i Nierogacizny. 

Młodą, urodzoną w roku 1914, Piaszczankę poznał Zdzisław kupując tusze cielęce. Spodobała mu się od razu. Tym bardziej Balbinie widzącej w niej bratnią duszę i fachową pomoc w rzeźniczym interesie. Przed wojną zdążyli wziąć ślub. Handlem mięsem i wędlinami Maria i Zdzisław Hausnerowie zajmowali się w czasie wojny i tuż po jej zakończeniu. Zajmowali wtedy nieduże mieszkanie przy ul. Karmelickiej 22. Przewrotny los przyniósł im w darze od Boga w czas wojny dwie córki. Zbliżały się święta Bożego Narodzenia. Oczekiwali narodzin syna. Dla Zdzisława było oczywiste, że to będzie syn - też Zdzisław. Tuż przed wigilią, 22 grudnia 1940 roku, na świat przyszła córka - Zdzisława.

 

                                        Maria z Pasieków i Zdzisław Hausnerowie 

W dziecięcej pamięci Dzidki, jak na fotografii, zachowała się scena odwiedzin gestapowca, który przekonywał ojca do podpisania volkslisty. Nie zdziałał nic, ale po małym poczęstunku chodził po podwórku i strzelał w powietrze. Handel mięsem, zwłaszcza jeżeli próbowało się ominąć zarządzenia władz niemieckich, był w latach wojny zajęciem niebezpiecznym. Na granicy życia stanęła Maria Hausnerowa kiedy Niemcy zatrzymali ją w więzieniu św. Michała. Dzidzia na widzenia chodziła z siostrą matki Stenią z Pasieków Spytkowską, a także z Andrzejem Kopaczyńskim, synem Celiny z Hausnerów, siostry ojca. Andrzej mieszkał wtedy przy ul. Konopnickiej 10 i opiekował się Dzidką na wiślanej plaży - on rocznik 1938, a ona 1940, obydwoje dzieci.  Zdzisława jeździła też do Nowego Targu, do Zofii z Hausnerów Maciałkowej.

W noc godziny policyjnej 1944 roku Dzidka z ojcem pojechali do szpitala przy ul. Siemiradzkiego. Urodziła się młodsza siostra Ula. Po wojnie Maria i Zdzisław przeprowadzili się do dużego przestronnego mieszkania przy ul. Garbarskiej 16. Niestety było ono za duże i "ludowa" władza dokwaterowała lokatora na tzw. nadmetraż. Zdzisław kontynuując rodzinną tradycję grał w piłkę nożną w "Cracovii". Zmarł w roku 1959.


 

sobota, 26 września 2020

MIAŁ BYĆ ZJAZD...

26 września miał odbyć się dziesiąty już Zjazd Rodziny Hausner. Splot okoliczności związanych ze stanem pandemii, obawy wielu osób, osobiste sprawy i związana z tym wszystkim mała liczba zgłoszeń zdecydowała o odwołaniu.

Od 2011 roku spotkaliśmy się na dziewięciu Zjazdach Rodzinnych w Krakowie i dwóch wyprawach do korzeni w Leżajsku, Tarnawcu i Potoku Jaworowskim:

I ZJAZD RODZINY HAUSNER, 1.10.2011 - z udziałem 36 osób i rozmowami o historii;

Fotografia uczestników I Zjazdu Rodziny Hausner w roku 2011, na tyłach Młodzieżowego Domu Kultury "Dom Harcerza", na skraju malowniczego Parku im. dr. H.Jordana w Krakowie
 

II ZJAZD RODZINY HAUSNER, 29.09.2012 - z udziałem 44 osób, prezentacjami o Hausnerach wywodzących się od Emila Hausnera, o Jadwidze Hausner i Albinie Hausnerze; odwiedziliśmy rodzinne groby na Cmentarzu Rakowickim;

1 "HAUSNER-TROP", 11-12.05.2013 - z udziałem 11 osób; poszukiwaliśmy rodzinnych śladów w Tarnawcu (Dornbachu) koło Leżajska;

III ZJAZD RODZINY HAUSNER, 28.09.2013 - z udziałem 28 osób, prezentacją wojennych losów Alfreda i Zbigniewa Hausnerów i fotograficzną zabawą "Dorosłe dzieci - duże maluchy"; odbyliśmy spacer do rodzinnych grobów na Cmentarzu Podgórskim;

IV ZJAZD RODZINY HAUSNER, 27.09.2014 - z udziałem 33 osób, prezentacjami "Naszych korzeni", "Roman Hausner - legionista II Brygady" i "Rycerze z Górnego Palatynatu. Hausner z Winbuch i Gleissenberg"; odwiedziliśmy rodzinne groby na Cmentarzu Salwatorskim;

V ZJAZD RODZINY HAUSNER, 26.09.2015 - z udziałem 24 osób, z przypomnieniem o "Naszych korzeniach" i prezentacją "Archiwalia rodziny Hausner"; wszyscy mogli otrzymać niezwykły upominek: album-opracowanie historii rodziny w postaci wydrukowanej w 50 egzemplarzach książki "Dornbach czyli cierń w rzece. 10 opowieści o historii rodziny Hausner".

2 "HAUSNER-TROP", 11.09.2016 - z udziałem 3 osób; braliśmy udział w poświęceniu witraży w kościele w Potoku Jaworowskim, nawiedzając groby Hausnerów

VI ZJAZD RODZINY HAUSNER, 24.09.2016 - z udziałem 24 osób, w zielonym otoczeniu Fortu nr 39 "Olszanica" Twierdzy Kraków; kulminacyjnym momentem spotkania była prezentacja odnowionego obrazu Marii z Grekowiczów Hausnerowej.

VII ZJAZD RODZINY HAUSNER, 30.09.2017 - z udziałem 26 osób; wnuczka A.Hausnera Iwona Lisiecka opowiedziała o swoim pobycie w Holandii, wspomnieliśmy Potok Jaworowski-Fehlbach i odbyliśmy spacer do nieznanych grobów Hausnerów na Cmentarzu Rakowickim.

VIII ZJAZD RODZINY HAUSNER, 29.09.2018 - z udziałem 25 osób; Jerzy Hausner na przykładzie analizy jednej fotografii opowiedział o Eugeniuszu Hausnerze; wspomnieliśmy uczestników walk o niepodległość pochodzących z rodziny Hausner i wspomnieliśmy starą jabłoń z gospodarstwa Dornbach-Tarnawiec nr 2.

IX ZJAZD RODZINY HAUSNER, 28.09.2019 - z udziałem 31 osób; poza rozmowami o rodzinnych tradycjach Wojciech Hausner przedstawił wędrówkę po Górnym Palatynacie w Niemczech śladami nieznanych Hausnerów; odbyliśmy spacer po Cmentarzu Rakowickim.

Rodzinna wyprawa przy kapliczce w Tarnawcu [Dornbach], 2013.
 

 

sobota, 5 września 2020

NIE CHCIAŁ BYĆ GRANATOWYM POLICJANTEM. JAN MACIAŁEK (1899-1945)

 

W 1927 roku Zofia Hausner wzięła ślub z Janem Maciałkiem. Dwa lata później urodziła im się córka Izabela, a potem druga córka Alicja. Rodzina zapuściła korzenie w Nowym Targu, przy ul. Królowej Jadwigi 12. We wrześniu 1939 roku Jan, jako policjant, jechał z dokumentami na wschód. Udało mu się uniknąć zagarnięcia przez wkraczających Sowietów. Do domu wrócił po kilkunastu dniach obszarpany,  w łachmanach. Nie chcąc być w "granatowej policji" poprosił o zwolnienie ze służby. Był człowiekiem niezwykle ciepłym, co nie pasowało do surowej postaci policjanta. Lubił wyszywać. Nie ujawnił swojego zaangażowania w konspirację. Prowadził sklep i utrzymywał bliskie kontakty z komendantem nowotarskiej policji. Często wychodził z domu mówiąc, że idzie grać w szachy lub łowić ryby. Mógł uczestniczyć w podziemnych strukturach policji powiązanych z AK. W związku z nadchodzącą jesienią 1944 roku Armią Czerwoną i NKWD czuł zagrożenie. Za przesuwającym się szybko frontem udało mu się wysłać do Opola rodzinę. 

 

Dokument przesiedleńczy dla Alicji Maciałek został wystawiony z datą 28 lipca 1945 r. Zapewne tak samo dla żony Zofii i drugiej córki Izabelli. Sam zniknął. Już go nie zobaczyli.

Ciekawym dokumentem tamtego czasu i obrazem zagospodarowywania w Opolu jest podpisane przez trzech świadków odręczne zaświadczenie stwierdzające, że Zofia Maciałek jest właścicielką: pianina, otomany, szafy i łóżka białego, maszyny "Singera", naczyń, pościeli i innych sprzętów domowych. 

 

Przewożący te rzeczy z Nowego Tagu do Opola Józef Wątroba z Sosnówki potwierdził ten fakt 15 grudnia 1945 r. Zapewne chodziło o zabezpieczenie się przez ewentualnym oskarżeniem o szabrownictwo. 

Zofia mieszkała w Opolu do roku 1991, kiedy zmarła. Izabela Maciałek powróciła do Krakowa. Mieszkała w domu przy ulicy Fałata. Zmarła w roku 2019, w wieku 90 lat. Pochowana jest na Cmentarzu Rakowickim.

Izabela Polańska z d.Maciałek, rok 2011 na I Zjeździe Rodziny Hausner

piątek, 31 lipca 2020

SZKŁO NA ŚCIANIE. BALBINA Z GRZYBKÓW HAUSNEROWA (1880-1946)

Wieść o zamachu na arcyksięcia Ferdynanda w Sarajewie była wykrzyczana przez gazeciarzy w całej monarchii austro-węgierskiej. Balbina Hausner spędzała z dziećmi smutne wieczory w wynajętym podgórskim mieszkaniu. Pomagała teściowi w jatkach, sama próbowała rozkręcić swój "rzeźnicki" interes. Rozpoczęły się działania wojenne. Już było wiadomo jak złudne są nadzieje na powrót męża Jana Jakuba z Ameryki. Przestały przychodzić pieniądze. Pierwszy po długiej przerwie list i 1500 dolarów przyszło w 1918 roku, po wylądowaniu wojsk amerykańskich w Europie. Obowiązki opiekuna młodszego rodzeństwa wypełniał 16-letni Albin. Balbina nie jeden raz siedziała przy stole, wypijała szklaneczkę wódki i w złości ciskała szkłem w wiszącą na ścianie fotografię męża. 



Pierwsze lata po zakończeniu wojny były niespokojne. Brakowało żywności. W styczniu 1920 roku u wszystkich masarzy i rzeźników przeprowadzono rewizje. W lipcu 1922 roku Albin Hausner "za lichwę mięsem" skazany został na karę grzywny. 

Jeżeli otworzymy "Książkę Adresową Krakowa" z roku 1926 na stronach firm, przedsiębiorców, sklepów można przeczytać wykaz rzeźników: Albina i Helena Hausner przy ul. Siennej 17, Antoni Hausner przy ul. Kalwaryjskiej 10, Józef Hausner przy ul. Salinarnej 15, Stanislaw Hausner przy ul. Zabłocie 6 i przy Pl. Jabłonowskich. 

"Kupcowa Albina" w roku 1926 mieszkała już w domu przy ul. Zyblikiewicza, pod numerem 17. W 1932 roku w księgach adresowych pojawia się syn Zdzisław, rzeźnik-masarz. Balbina wspólnie z Heleną Hausner prowadziła sklep na Siennej. Jej życie skupiało się na dzieciach, na kolejnych ślubach i weselach, na rodzinach dorosłych dzieci. Zofia z Janem Maciałkiem po ślubie w 1927 roku osiadła w Nowym Targu, bo tam rzuciła męża policyjna służba. Po wojnie rodzina mieszkała w Opolu, już bez zmarłego w 1945 roku Jana. Rok 1939 witała Balbina w otoczeniu dwóch synów, dwóch synowych, dwóch córek, dwóch zięciów i sześciorga wnucząt.

Balbina Hausner przy "jatkach dominikańskich"

Balbina handlowała mięsem i wędlinami w latach 30.tych i tuż po wojnie. Miała swój sklep w tzw. jatkach dominikańskich. W przerwie w pracy chodziła na "zupkę" na ul. Sienną; możliwe, że do istniejącej od roku 1934 jadłodajni "Polewkowej" przy ul. Siennej 11. Zmarła w roku 1946. Jej grób, wspólny z synem Zdzisławem i jego żoną Marią, znajduje się niedaleko głównej alei Cmentarza Rakowickiego i pomnika Ignacego Daszyńskiego. 

piątek, 3 lipca 2020

ZAGINIONY W AMERYCE. JAN JAKUB HAUSNER (1873-?)

Rynek Podgórski był zamknięty od południowej strony wzniesionym w roku 1832 drewnianym kościołem. Miał kształt prostej skrzyni z niską wieżą od frontu i dzwonnicą na skalnym wzgórzu Krzemionek. Tutaj 24 sierpnia 1901 roku odbyła się uroczystość zaślubin Jana Jakuba Hausnera i Balbiny Grzybek z Przegini Narodowej. 



Pan młody był najstarszym synem Jana i Anny z Warmusów. Już w 1902 roku przyszedł na świat syn Albin Jan. Mieszkali wtedy w wynajmowanym mieszkaniu przy ul. Wielickiej 6. Narodziny kolejnych dzieci to kolejne adresy: Zofia w roku 1904 i Zdzisław w roku 1906. Mieszkania przy ul. Wolskiej, obecnej Parkowej 5 i ul. Kilińskiego 4. Jan Jakub i Balbina z trójką małych dzieci przeprowadzili się ponownie w roku 1907 i 1908. Zamieszkali przy ul. Krakusa 28. Tutaj w roku 1909 urodziły się bliźnięta Cecylia i Jan. Niestety mały Jaś zmarł trzy dni później. Wiele trudu kosztowało otrzymanie przy życiu Cecylii.





Jan Jakub chcąc utrzymać rodzinę pracował z ojcem. Zależało mu na samodzielności; własny sklep z wędlinami i mięsem to było marzenie. Prawdopodobnie w roku 1910 przekazał bratu Józefowi do jatki towar do sprzedania, na zakup którego pożyczył wcześniej 1400 koron. Minął rok lecz Józef nie zrealizował swoich zobowiązań wobec brata. Wierzyciele ściągali od Jana Jakuba pieniądze przez sąd. Zmuszony był wyjechać do Ameryki. Na zakup biletu pożyczył kolejne pieniądze. Wierzył, że szybko zarobi na zwrot długu i powróci do domu.


Nazwisko Johna Hausnera z Krakowa figuruje na listach imigrantów na wyspie Ellis Island w Nowym Jorku w roku 1912. Według spisu zszedł na ląd 17 września ze statku Hamburg America Lines "Cincinnati". W tym samym dniu statek opuściła Zofia Hausner, lat 36. Pierwszy list Jana Jakuba z Chicago jest z kwietnia. Zagadka. Stefan Andrzej Kopaczyński opowiadał, że Jan Jakub wyjeżdżał dwukrotnie.



Nie układało mu się szczęśliwie. W fabryce, w której pracował uległ wypadkowi. Szyna spadła mu na nogę. Wysyłał listy, ale nie otrzymywał na nie odpowiedzi od żony i syna. W 1913 roku znowu przebywał w szpitalu. Tym razem zapalenie płuc. W 1914 roku w Europie wybuchła wojna. Kontakt został przerwany na kilka lat. W rodzinnym archiwum następne listy pochodzą z roku 1920. Jan Jakub pisze wtedy do ojca, aby znalazł dla niego dom i ziemię na Zabłociu, Zakrzówku lub Dębnikach. Zamierzał wracać. W kwietniu przesłał fotografie. 



Potem na półtora roku zapadło milczenie. Obraz z kolejnego listu był dramatyczny: kłopoty z pracą, strajki, zamieszki i starcia z policją. I najgorsze: zakupił akcje, jak 800 innych ludzi, Towarzystwa Żeglugi Morskiej. Wszyscy zostali oszukani. Towarzystwo zbankrutowało. To był ostatni list. Nikomu w rodzinie nie udało się ustalić co się stało z Janem Jakubem. Krążyły rozmaite plotki: zginął na ulicach Chicago, założył nową rodzinę, pracował jako taksówkarz... 

 

ZASKAKUJĄCE ODKRYCIE...

  Co pewien czas przeglądam opublikowane w Genetece informacje i akta metrykalne. Tym razem zamiast wpisać "Hausner" wpisałem ...